• Logowanie
    Logowanie
  • Rejestracja
  • Logowanie
    Logowanie
  • Rejestracja
0
Koszyk:
Koszyk
info: Twój koszyk jest pusty!

Czy kot potrzebuje do szczęścia drugiego kota? Kiedy warto, a kiedy nie warto decydować się na „dokocenie"?

Autor
Kasia Ganszczyk-Rawska

Wielu opiekunów kocich jedynaków zastanawia się nad tym, czy nie robi swojemu przyjacielowi krzywdy, pozbawiając go kontaktu z innym przedstawicielem własnego gatunku. Szczególnie dotyczy to kotów, które przez wiele godzin w ciągu dnia są same w domu, a co za tym idzie witają swoich wracających z pracy opiekunów z naprawdę dużym entuzjazmem. 

Odpowiedź na pytanie czy kot potrzebuje do szczęścia drugiego kota nie jest jednak prosta ani jednoznaczna. Dlaczego tak jest i jak najlepiej postąpić w Twoim przypadku? 

Spis treści

Czy koty są społeczne czy jednak nie, czyli co wiemy o kociej naturze?

Koty to tzw. gatunek półspołeczny lub elastyczny społecznie. Oznacza to, że biologia tego gatunku pozwala mu na funkcjonowanie zarówno w pojedynkę np. gdy dostęp do pokarmu jest mocno ograniczony, jak i w grupie - gdy miejsca jest dużo, a baza pokarmowa bardzo bogata. Koty, które żyją wolno i nie są kastrowane zwykle tworzą grupy rodzinne, których trzonem są rozmnażające się samice. W środowisku miejskim normą są natomiast grupy złożone z kotów kastrowanych, spokrewnionych lub niespokrewnionych.

Koty z jednej grupy bawią się ze sobą, ocierają się o siebie, myją się wzajemnie, odpoczywają razem i co ważne – dzielą ze sobą terytorium. Nawet one jednak nie spędzają ze sobą całego dnia. Polowanie i patrolowanie terenu to aktywności, które koty zawsze realizują w pojedynkę. 

Życie społeczne kotów w naszych domach

Powyższy opis dotyczy kotów wolnożyjących, a jak to jest z naszymi domowymi mruczkami? Bardzo podobnie (wszak to ten sam gatunek). Zdecydowana większość kotów z powodzeniem może żyć i czuć się dobrze będąc jedynym kotem w domu, o ile zaspokoimy wszystkie jego potrzeby (więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ). Rzadkim wyjątkiem są koty, które zawsze były w grupie, zwłaszcza rodzinnej i mają duża potrzebę kontaktów społecznych ze swoim gatunkiem. Dla nich samotne życie może być trudne i nieprzyjemne, zwłaszcza gdy są bardzo aktywne, a opiekunowie nie mają dla nich za wiele czasu. 

Koty żyjące w domach mogą tworzyć niewielkie grupy złożone z kliku spokrewnionych lub niespokrewnionych osobników – tym większe im więcej przestrzeni i zasobów mają do dyspozycji (misek, kuwet, miejsc do wspinaczki, obserwowania, ukrywania się, zabawy itd.). Niestety na to czy koty w jednym domu polubią się wpływać będzie wiele czynników, nie tylko same warunki jakie im zapewnimy. Będzie to przede wszystkim:

  • Odpowiedni sposób wprowadzania kolejnych kotów do grupy – koty to zwierzęta terytorialne i z zasady nie witają gości na swoim terenie z sympatią.
  • Dobranie osobników pasujących do siebie pod względem wieku i temperamentu – zwykle na zasadzie podobieństw, choć nie jest to regułą. 
  • Doświadczenie w kontaktach społecznych jakie ma każdy z kotów (które w dużej mierze zależy od tego do jakiego wieku maluch był z mamą i rodzeństwem) – im większe, tym większa szansa na sukces.
  • Stan zdrowia kotów – złe samopoczucie nie sprzyja nawiązywaniu relacji, a stres dodatkowo może pogorszyć stan zdrowia kota.
  • Osobowość kotów – koty jak ludzie, mają swoje osobowości. Są pośród nich intro i ekstrawertycy; osobniki potrzebujące więcej kontaktów i te, które wolą być same; takie które podzielą się wszystkim i takie, które ani myślą się dzielić. To inteligentne i emocjonalne zwierzęta – nie należy nigdy traktować ich schematycznie.
  • Zaspokajanie potrzeb i prawidłowych interwencji opiekuna (lub powstrzymanie się od nich) w relacje pomiędzy kotami – brak znajomości podstaw kociego behawioru i kociej komunikacji potrafi „położyć” nawet najlepiej zapowiadające się „dokocenie”. 

 

Kiedy nie warto decydować się na „dokocenie”?

„Dokocenie”, czyli przyjęcie do kociej grupy lub kociego jedynaka nowego kota zawsze powinno być decyzją mocno przemyślaną. Nie sprawdzi się jako „plasterek” na już istniejące problemy behawioralne, ani nie sprawi, że nagle zyskasz dla siebie więcej czasu. Wręcz przeciwnie. Zwykle po przyjściu do domu nowego kota problemy już występujące się zaostrzają, a pierwsze tygodnie lub miesiące „dokocenia” wymagają od opiekuna naprawdę dużego zaangażowania. Nie zawsze też „dokocenie” kończy się sukcesem. Czasem pomimo najlepszych chęci i dobrze zrobionej roboty po prostu się nie udaje, bo dane koty nie pasują do siebie lub zwyczajnie się chcą żyć w grupie. 

Warunkiem koniecznym, by „dokocenie” mogło się udać jest posiadanie odpowiedniej ilości przestrzeni i ważnych dla kotów zasobów – miejsc karmienia, kuwet, kryjówek, wysokiech miejsc do obserwacji i odpoczynku, miejsca zabawy i eksploracji. Pamiętasz co pisałam powyżej? Nawet koty z jednej grupy spędzają część dnia osobno – na polowaniu i patrolowaniu terenu. Domowe mruczki też potrzebują być same przez część dnia. W dużej ciasnocie i przy małej ilości ważnych miejsc i zasobów nie będzie to możliwe. A stąd już krótka droga do ciągłych konfliktów i przewlekłego stresu. 

„Dokocenie” zwykle przebiega aciężej u kotów, które od dawna mieszkają same oraz tych, które jako kocięta nie miały od kogo nauczyć się zasad bycia kotem. Takie koty zwykle są bardzo zżyte z opiekunem, mają swoje rytuały i porządek dnia. Dlatego, jeśli Twój kot jest szczęśliwy tylko z Tobą to naprawdę nie ma potrzeby „uszczęśliwiać” go na siłę nowym kolegą. 

Kiedy warto pomyśleć o „dokoceniu”?

Odpowiedź na to pytanie jest niejako odwróceniem odpowiedzi udzielonej powyżej. A zatem warto rozważyć „dokocenie” jeśli:

  • Naprawdę chcesz mieć kolejnego kota i masz na to miejsce i zasoby – energii, czasu i finansów. Ale naprawdę chcesz, a nie czujesz, że powinnaś/powinieneś, bo … (tu wstaw dowolnie – poczucie winy, presję otoczenia, zachłyśnięcie zdjęciami śpiących razem kotków na IG itd.)
  • Twój kot ma doświadczenie życia z innymi kotami (u Ciebie w domu, hodowli lub domy tymczasowym) i wiesz, że dobrze czuł się w kocim towarzystwie. 
  • Twój kot jest bardzo młody (o kociakach piszę więcej poniżej).
  • Nie wiesz, jak Twój kot reaguje na inne koty, ale możesz np. spróbować adopcji z domu tymczasowego, gdzie ktoś doświadczony pomoże Ci w doborze kota na ”dokocenie”, jego wprowadzeniu, a w razie niepowodzenia - zabierze nowego kota z powrotem do siebie. 
  • I wreszcie – gdy Twój kot jest zdrowy, nie ma problemów behawioralnych, a Twoje życie stabilne i nie szykują się w nim w najbliższym czasie duże rewolucje.

 

Czy kocięta powinny mieć towarzystwo innych kotów?

Kociętom obecność drugiego młodego kota zdecydowanie służy. Jeśli więc masz lub planujesz mieć kociaka, czyli kota do 6 miesiąca weź poważnie pod uwagę adopcję lub zakup od razu 2 maluchów. Dlaczego?
Pamiętasz jak pisałam powyżej, że koty tworzą grupy rodzinne? Rzeczywiście jest tak, że największą szansę na bardzo bliską i przyjacielską relację w wieku dorosłym mają kocięta z jednego miotu lub takie, które wychowywały się razem, np. w domu tymczasowym. Dobrą relacje nawiązują też zwykle ze sobą kocięta już nieco starcze w wieku 4-6. Dlatego jeśli myślisz o byciu domem dla więcej niż jednego kota najlepiej od razu weź dwa.

Bycie opiekunek jednego kociaka jest też nieporównywalnie bardziej angażujące niż bycie opiekunem dwójki. Kociaki bawią się godzinami i jeśli nie mają do tego kociego towarzystwa będą oczekiwać zaangażowania od Ciebie. Biorąc więc jednego kociaka miej na uwadze, że będzie on wymagała naprawdę dużo zaangażowania z Twojej strony. 

Bycie długo razem z drugim kotem ma też oczywiste korzyści poza zabawowe. Takie maluchy nie tylko ćwiczą na co dzień tajniki kociej komunikacji, ale też znacznie lepiej radzą sobie z kontrolą własnych emocji i siły gryzienia, chowaniem pazurków z zabawie itp. 

Współwłaścicielka sklepu zoologicznego PETSMILE, biolożka i zoopsycholożka. Autorka wystąpień na konferencjach branżowych oraz artykułów, które ukazały się m.in. w magazynach „Życie Weterynaryjne”, „Kocie Sprawy”, „Zoobiznes” i "Animal Expert". Praktykująca behawiorystka kotów. Wykładowczyni na studiach podyplomowych "Behawiorystyka zwierząt towarzyszących - specjalizacja Kot". Prywatnie opiekunka kotek Jagody i Runy oraz suczki Wiśni. 

 

Ten poradnik nie ma jeszcze żadnych komentarzy i zapytań.

Twoje mogą być pierwsze :)